Od kilku lat żyję w poczuciu, że nie jestem tu gdzie powinnam być i nie robię tego co powinnam. Problem numer dwa, że nie wiem, co bym chciała. Myślę, że mogłabym osiągnąć to, robić tamto, być gdzieś, zaczynam się szamotać, po czym kończę z rozgrzebanym życiem i w punkcie zerowym co do realizacji tego planu - przebłysku. Zabieram się za coś, załatwiam, angażuję, po czym odechciewa mi się tylko jak to osiągnę. Przykład - kurs trenera, zrobiłam, mam papiery i leżą sobie spokojnie na półce w teczce, nie mam ochoty z tym dalej działać. Zmieniłam studia, przez dwa miesiące cieszyłam się jak dziecko, po czym mam teraz do tego nastawienie co najmniej neutralne. I sama nie wiem czy po prostu za dużo chcę i mam nierealne oczekiwania, czy nie umiem się zmobilizować do osiągnięcia bardziej wymagających celów, za to biorę się za wszystkie małe, łatwe do zrealizowania. Nie umiem się zadowolić tym co mam, myśląc, że mogłabym mieć co innego. Chcę stworzyć stronę, na której ludzie...
Widzisz tych wszystkich szczęśliwych ludzi piszących blogi, tryskających radością na youtubie, tak zwanych ludzi sukcesu, którzy w w życiu zrobili coś, dzięki czemu świat o nich mówi, ogląda ich i chce naśladować. Myślisz, że Tobie to nie może się przydarzyć i sądzić, że po prostu nie masz szczęścia albo zapału do ciężkiej pracy. To nie tak. Nie mam zamiaru Cię pocieszać, ani nic z tych rzeczy. Chcę jedynie podzielić się swoim doświadczeniem. Nie, jeszcze nie doszłam do żadnego wielkiego sukcesu. Trwam w tym samym procesie, dlatego wiem jak się czujesz. Może po prostu zastanawiam się nad tym odrobinę głębiej. Odczuwasz, że musisz być jakiś, musisz być kimś, że świat od Ciebie tego wymaga. A może... wcale nie. Może to Ty sam od siebie za dużo wymagasz, zbyt ochoczo przyjmując wszystkie rozkazy bycia "jakimś" pochodzące z zewnątrz. Łatwiej próbować być jak "ktoś" <ktoś nie istnieje>, robić to co on, nosić, zachowywać się, wyglądać. Dużo trudniej zaak...