Widzisz tych wszystkich szczęśliwych ludzi piszących blogi, tryskających radością na youtubie, tak zwanych ludzi sukcesu, którzy w w życiu zrobili coś, dzięki czemu świat o nich mówi, ogląda ich i chce naśladować. Myślisz, że Tobie to nie może się przydarzyć i sądzić, że po prostu nie masz szczęścia albo zapału do ciężkiej pracy.
To nie tak.
Nie mam zamiaru Cię pocieszać, ani nic z tych rzeczy. Chcę jedynie podzielić się swoim doświadczeniem. Nie, jeszcze nie doszłam do żadnego wielkiego sukcesu. Trwam w tym samym procesie, dlatego wiem jak się czujesz. Może po prostu zastanawiam się nad tym odrobinę głębiej.
Odczuwasz, że musisz być jakiś, musisz być kimś, że świat od Ciebie tego wymaga. A może... wcale nie. Może to Ty sam od siebie za dużo wymagasz, zbyt ochoczo przyjmując wszystkie rozkazy bycia "jakimś" pochodzące z zewnątrz. Łatwiej próbować być jak "ktoś" <ktoś nie istnieje>, robić to co on, nosić, zachowywać się, wyglądać. Dużo trudniej zaakceptować bycie sobą, jedynym istniejącym miksem specyficznych cech, zachowań, umiejętności i upodobań. Przyzwyczaić się do tego jaki jesteś jest trudno. Chcesz się zmieniać, nie podoba Ci się to na czym teraz stoisz.
Powoli i coraz częściej zaczynam dostrzegać, że nie zmienię nic teraz. Nie uda mi się to, ponieważ nie utożsamiam się ze swoim obecnym "Ja" <tak, pierwszy krok to nauka pisania tego słowa z wielkiej litery>. Przyjmując siebie jaką jestem, choćby nie wiem jak mi się ta osoba nie podobała, jestem w stanie coś modyfikować. Nie popływasz w jeziorze siedząc na kanapie i pijąc pyszną kawę. Chociaż ta druga wersja jest wygodna i przyjemna, myśli uciekają ku pierwszej, ale tak trudno wstać...
Nie, wcale nie myślę, że w tym momencie jeśli chcesz zrealizować swój plan musisz wstać, zostawić pyszny napój i biec na plażę bo tam czujesz, że mógłbyś być szczęśliwszy.
Raczej - wybij to co masz do wybicia, ciesząc się tą chwilą, myśli o przyszłości na tę chwilę odłóż na bok. Nie przejmuj się, że "wszyscy" właśnie przejeżdżają w jednym kierunku, ubrani w stroje kąpielowe, a TY nie. To nic, o to tu chodzi. Oni to oni, Ty to Ty. Wybrałeś pół godziny temu, że spędzisz je w ten sposób, nie zmieniaj zdania z powodu zachowania innych.
Rozwlekam się, ale chodzi mi o to, że patrząc na to co robią inni można be przerwy żyć na bagnie. Bagnie myśli i wyobrażeń. Niestałym, grząskim, chwiejnym. Dodatkowo pociągniesz w nie za sobą innych, albo sam zginiesz bez widu i słychu.
Żyj tu i teraz, przyszłość traktuj z przymrużeniem oka, choć nie zapominaj o jej istnieniu. Z nadzieją i bez strachu o to co będzie. Teraz jest takie, a kiedyś przyjdzie i tak. I możesz go sobie nawet nie wyobrażać. Nie myśli jaki będziesz lub jaki powinieneś być. Bądź jaki jesteś, nie chciej być lepszym człowiekiem za tydzień, bądź dobry w tym momencie. Dla siebie i innych.
Cierpliwość - słowo klucz.
Komentarze
Prześlij komentarz